Eliza długo płakała gdy usłyszała to wszystko z ust mojego... ojca? Mogę go tak nazwać? Byłem u niego, pokłóciliśmy się jeszcze bardziej. To było nasze ostatnie spotkanie, nie mam zamiaru się z nim już kontaktować. Nie po tym jak zwyzywał Elizę i mnie. Dobrze, że tego nie słyszała.
- Nadal Cię to boli? - przejechała kciukiem po sińcu, który został pamiątką po ojcu.
- Nie tak bardzo. - złapałem ją za rękę i lekko się uśmiechnąłem. - Bywało gorzej.
Przytuliłem ją do siebie i złapałem za tyłek. Uśmiechnęła się i pocałowała mnie w nos. Chciałem odpocząć od tego wszystkiego, odpocząć przed grudniową trasą, z daleka od domu i tylko z Elizą. Bez zbędnych osób. Odpaliłem laptopa i włączyłem oferty podróży. Było dużo ciekawych miejsc, a ja nie mogłem się zdecydować, w które miejsce jechać. Tokio, Oslo, Rzym, Budapeszt czy Chicago. Nie wiedziałem co wybrać. Eliza usiadła mi na kolanach i spojrzała na mnie z zapytaniem. Wytłumaczyłem jej co planuje, zmieszała się bo nigdy nie była za granicą. Najwyższa pora spełnić jej marzenie. Objąłem ją i kazałem jej wybrać ofertę. Robiła to niepewnie, nie chciała nic mówić, ale wiedziałem, że nie chcę bym wszystko opłacał. Zatrzymała się na Paryżu. Wszedłem w ofertę, wszystko przeczytałem i wykonałem telefon by zarezerwować dwa bilety na następny tydzień.
- Co ty robisz?
- Chcesz do Paryża, to pojedziemy do Paryża.
- Nie mogę.
- Możesz, możesz.- pocałowałem ją.
Usiadła na biurku i cały czas na mnie patrzyła. Stanąłem na przeciwko niej i pocałowałem. Zaplątała nogi wokół mojego pasa i przybliżyła mnie do siebie. Zabrałem ją na ręce i położyłem na sofie. Ściągnęła moją bluzę i pocałowała. Włożyłem pod jej koszulkę rękę, która znalazła się na jej piersiach. Przygryzła dolną wargę i oparła się na łokciach. Pocałowała mnie i do domu wszedł Pedro.
- Cześć gołąbeczki. - zeskoczyłem z sofy jak poparzony.
- Pedro! - zawstydziliśmy się. - Puka się do cholery!
- Spokojnie, nie bij. - zaśmiał się. - Co tam mordy? Co robicie dzisiaj wieczorem? Bzykacie się bo chyba wam przeszkodziłem?
- Pedro! Nie mamy planów. - spojrzałem na Elizę.
- Co wy na to by wybrać się do kina w czwórkę? Anna chcę Cię poznać. Hm?
- Możemy iść. Do roboty nic nie mamy.
- Przyjedziemy po was o 20.
- To czekamy.
- Nie krępujcie się następnym razem jak się będziecie lizać gdy ja przyjdę, ale pikantnych szczegółów możecie mi już oszczędzić.
- Uduszę Cię Pedro, chyba Anna na Ciebie czeka, powinieneś już iść.
- Wypraszasz mnie? Mnie się nie wyprasza, mnie się wita z otwartymi rękami, a ty nigdy mnie tak nie przywitałeś. - udawał oburzonego.
- Bo nie zasłużyłeś.
- O ty gnido! - wskoczył mi na plecy. - Wiesz, że jak mnie wkurzysz to się wygadam i z niespodzianki nici. - szepnął mi na ucho. - Uważaj.
- Lepiej trzymaj język za zębami jeśli chcesz nadal mieć taką ładną buźkę. - uśmiechnąłem się i zrzuciłem go z pleców.
- Dobra, spadam, a wy dokończcie to co zaczęliście. O 20 będziemy u was.
- Idź już. - wyprowadziłem go za drzwi. - Nie mam siły do tego faceta.
- Słyszałem!
Zaśmialiśmy się z Elizą i podszedłem do niej. Zabrałem ją na ręce i zaprowadziłem do sypialni. Położyłem ją na łóżku i złączyłem nasze języki. Włożyłem rękę pod jej spodnie dresowe i usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Przekląłem pod nosem, ale nie zamierzaliśmy iść otworzyć. Ściągnąłem spodnie Elizy i przejechałem jej krocze moim przyjacielem. Przygryzła dolną wargę i ściągnęła mój podkoszulek, który wylądował na podłodze. To samo zrobiłem z jej podkoszulkiem. Zacząłem ją całować po szyi, obojczyku zatrzymując się na piersiach. Pozbyłem się jej bielizny i swoich spodni razem z bokserkami. Wzięła mojego penisa do rąk, spojrzała na mnie i wzięła całą długość do ust. Jedną ręką bawiłem się jej kroczem, wydała z siebie cichy pomruk na co się uśmiechnąłem i ją pocałowałem. Rozłożyła nogi na znak bym złączył nasze ciała w jedną całość. Wykonałem wolne pchnięcia, owinęła nogi wokół pasa, a ręce wylądowały na karku. Pocałowała mnie, a ja przeszedłem do szybszych pchnięć. Wydawała z siebie ciche jęki. Zabrała mojego penisa i chwilę się nim bawiła po czym kolejny raz zabrała go do ust. Nachyliła się nade mną i pocałowała. Zmęczona położyła się na poduszce, zamknęliśmy oczy i zasnęliśmy. Obudziła mnie zimna woda, która wylądowała na mojej twarzy. Pedro się zaśmiał i spojrzał na ubrania, które były porozrzucane po całej sypialni. Uniósł brwi i spojrzał na nas jak na idiotów.
- Widzę, że dzień spędziliście ambitnie, wstawajcie gołąbeczki.
- Co tu robisz? Miałeś być o 20.
- Jest 20:04. Wstawajcie.
- To może wyjdź? Chcemy się ubrać. Daj nam 15 minut.
- Racja, nie mam zamiaru oglądać twojego małego sprzętu.
- Nie jest taki mały. -głos zabrała Eliza i położyła głowę na mojej klatce piersiowej.
- Na pewno większy od twojego, Pedro.
- Na pewno większy od twojego, Pedro.
- Anna jakoś nie narzeka.
- Eliza też nie. Możesz wyjść?
Wyszedł z pokoju, a my cali nadzy wbiegliśmy do łazienki za ścianą. Postanowiliśmy skorzystać z jednego prysznica. Włączyłem ciepłą wodę i przywarłem Elizę do ściany prysznica i pocałowałem. Zablokowałem jej ręce i nie przestawałem jej całować.
- Musimy iść. Pedro na nas czeka.
- Poczeka jeszcze pięć minut, nic mu się nie stanie.
- Enrique, musimy iść. - pocałowała mnie i wyszła spod prysznica.
Ubraliśmy się i wyszliśmy z łazienki. Pedro spojrzał na nas z politowaniem. Zaśmialiśmy się i pocałowałem Elizę w policzek.
- Dłużej się nie dało? - wzruszyłem ramionami. - Chodźcie bo Anna zanudzi się zaraz w samochodzie.
Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do samochodu. Zapoznałem się z Anną i przybliżyłem do siebie Elizę. Zaplątaliśmy swoje dłonie i pocałowałem ją w zewnętrzną stronę dłoni. Uśmiechnęła się i mnie pocałowała. Po kilkunastu minutach byliśmy w kinie. Wybraliśmy wspólnie film i zajęliśmy miejsce na samej górze. Kazałem Elizie usiąść na kolanach, objąłem ją i pocałowałem. Próbowaliśmy skupić się na filmie, ale początkowo nam to nie wychodziło, byliśmy skupieni na sobie. Dopiero po jakichś trzydziestu minutach wzięliśmy się za oglądanie filmu. Po ponad dwóch godzinach wyszliśmy z kina. Wskoczyłem Pedro na plecy, jęknął z bólu i złapał mnie za nogi. Zeskoczyłem po paru metrach i wszedłem pomiędzy dziewczyny. Pocałowałem Elizę i ją objąłem. Anna dołączyła do Pedro i szli kawałek przed nami.
- Gołąbeczki, a wujkiem kiedy zostanę?
- Ty nim nie zostaniesz. Dać dziecko pod twoją opiekę to strach. Ja Ci się psa bałem dać, a co dopiero małe dziecko.
- Grabisz sobie. Zaraz się może wszystkiego dowiedzieć. Chcesz?
- Grabisz sobie. Zaraz się może wszystkiego dowiedzieć. Chcesz?
- Możesz się już zamknąć?
- O czym dowiedzieć? - spojrzała na mnie i uniosła brwi.
- Takie tam nasze męskie sprawy.
Wskazałem Pedro, że go zabiję, zaśmiał się i w czwórkę wsiedliśmy do samochodu, szepnąłem tylko Pedro na ucho "zabiję Cię" i odjechaliśmy do jakiegoś klubu. Sanchez wybierał, on się na tym zna. Weszliśmy do środka i zajęliśmy miejsce przy barze. Zamówiliśmy po drinku dla każdego. Po dłuższej chwili przed nami stała już druga kolejka. Zabrałem Elizę na parkiet, dołączyli do nas Anna z Pedro. Objąłem Elizę i wtopiliśmy się w tłum. Przetańczyliśmy kilka szybkich piosenek, przyszła pora na wolniejszą. Przybliżyłem do siebie Elizę, przytuliła się do mnie i kołysaliśmy się do rytmu. Po drugiej w nocy wyszliśmy z klubu. Pedro otworzył samochód i chciał wsiąść za kierownicę.
- Daj spokój, to tylko kawałek. - odpalił samochód.
- Zgaś samochód i oddaj mi kluczyki. Chcesz się zabić, a przy okazji niewinnych ludzi? Pomyśl trochę, chłopie. Myślenie nie boli.
Oparł się głową o kierownicę i chyba powoli do niego docierało co chciał zrobić. Spojrzał na mnie z nadzieję, że nie będę na niego krzyczeć. Krzyczeć nie, ale porozmawiać muszę. Któregoś dnia przez własną głupotę coś mu się stanie.
- Przepraszam, jestem idiotą do kwadratu.
- Chodź chłopie. - poklepałem go po ramieniu. - Pogadamy o tym później. Chodźcie do domu.
- Klucze od domu są w samochodzie.
- Przenocujecie razem u nas. Jak wytrzeźwiejesz to pójdziesz po samochód i przy okazji porozmawiamy w cztery oczy, poważnie.
- Dziękuję.
Bezpiecznie doszliśmy do domu, Pedro z Anną zajęli pokój obok nas. Położyłem się na łóżku, a po chwili doszła do mnie Eliza. Pocałowałem ją na dobranoc i przytuliłem do siebie. Szybko zamknęliśmy oczy i równie szybko zasnęliśmy.
Jeszcze namieszam xD
Jeju jeszcze miesiąc do koncertu *.*
Jeju jeszcze miesiąc do koncertu *.*






